URODA

Wrażliwa?

URODA 2016-01-25 2 Comments

02 mamanaszpilkach

 

Najpierw powiem Ci o 5-ciu powodach, przez które zima nie jest moją ulubioną porą roku:

Krótkie dni

 Dam się pokroić za słoneczne krótkie dni, ale realia są takie, że Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że NIE MA słońca.

Ubieranie się „na bańkę wstańkę“

Teraz, kiedy sama jestem mamą, nie ruszam się bez czapki, szalika, rajstop, termofora i kaloryfera.
Ewentualnie grzeję się niesionym na rękach własnym dzieckiem (albo dwójką). Tendencja wzrasta wraz z wiekiem; co roku więcej warstw – sprawdzone.

Odśnieżanie auta

Jedyna z tych rzeczy, którą można zrzucić na kogoś. Na przykład na męża.
Ale kiedy przychodzi mi odśnieżać nasz drugi samochód samej… wykształcam to już do prędkości zaginającej czasoprzestrzeń.

Zmarznięte stopy i dłonie

To moja pięta achillesowa. Nie czując palców u stóp lub rąk, mój mózg kapituluje. Włączam tryb „survival“.

Sucha skóra

Spierzchnięte usta, popękane dłonie, szorstkość i uczucie ściągnięcia.
Te wrażenia sponsorują grzejniki, suche powietrze, brak odpowiedniego nawilżenia.

03 mamanaszpilkach

 

Teraz kiedy znasz już moją nienawistną piątkę podpowiem Ci, jak wygrywam tę coroczną walkę z wiatrakami.

Otóż zaczynam od… dbania o siebie.

  • Kupuję dobrej jakości ubrania – misja sweter – by czasem móc zostawić ten kaloryfer w domu.
  • Na auto kładę alumatę – jest niezastąpiona!
  • Zamiast narzekać na krótkie dni – doceniam długie, klimatyczne wieczory przy świeczkach i herbacie.
  • Stopy i dłonie regularnie powierzam w ręce specjalistki, która dba o ich stan, by chociaż marzły z godnym sobie kolorem na paznokciach – zobacz
  • A suchą skórę traktuję wyjątkowo, ponieważ takiego traktowania ode mnie oczekuje.

 

04 mamanaszpilkach

 

Pewnie tak jak ja, znasz to uczucie kiedy podgryza Cię sweter.

Amerykańscy naukowcy dotąd nie odkryli, gdzie w swetrach zaszywają się zęby. Ale one tam są, wszyscy wiemy.

Najbardziej nie lubię uczucia zaraz po zdjęciu czapki. Naelektryzowane włosy przyklejają się do kosmicznie swędzącego czoła. Ta zimowa apokalipsa dzieje się właśnie na mojej głowie, a ja bezsilnie miotam się z misterną fryzurą.

Czy tylko ja jestem tak wrażliwa?!

Cóż, wiem, że Ty też to znasz i tak jak ja, chciałabyś czuć się bardziej komfortowo.

Na szczęście ktoś mi już podpowiedział, że wysychającą i podrażnioną skórę możemy wzmocnić kosmetykami, które zawierają „odpowiednik“ fizjologicznych składników naszego naskórka.

Ba! Ja to nawet sprawdziłam i po regularnym stosowaniu balsamu oraz kremów czuję, że poprawiła się kondycja mojej skóry.

Kosmetyki mają przyjemną konsystencję, każdy z nich jest inny. Nie posiadają zapachów, co dla mnie stanowi duży plus. Są też bardzo wydajne.

Stosowanie ich działa kojąco i redukuje nadwrażliwość, co w istocie sprowadza się do tego, że skóra jest

 

Zrzut ekranu 2016-01-20 (godz. 19.48.53)

 

Powyższy hashtag jest tu nie bez powodu.

To bilet wstępu do KONKURSU organizowanego przez markę kosmetyków Cetaphil.

Tak – to właśnie te kosmetyki pomagają mi ujarzmić uczucie swędzenia, pieczenia i ściągnięcia skóry.

A teraz… tadaam

 

KV-Karolina-Foks-Piatek

cetaphil mamanaszpilkach_2

 

cetaphil mamanaszpilkach_1

 

Cetaphil rozdaje aż 50 zestawów kosmetyków – a wiedz, że to prawdziwe apteczne rarytasy.

Gryzące swetry, szaliki i czapki, to mój uwrażliwiacz. Zastanów się, czy jest coś, co wpływa na Twoją skórę zimą i podziel się tym w konkursie!

Ponadto możesz zdobyć też jeden z 10-ciu kultowych aparatów Instax! Warto spróbować.

 

Zrzut ekranu 2016-01-20 (godz. 19.49.51)

 

  1. wysyłasz zdjęcie tego, co drażni Twoją skórę
  2. wymyślisz krótkie hasło związane z tym niekomfortowym uczuciem
  3. tagujesz #DelikatnaNieWrażliwa

więcej informacji znajdziesz na stronie organizatora

i tak jak ja – cieszysz się urokami zimy.

Bo mimo tej nienawistnej 5, jest więcej niż 5 powodów by ją lubić!

 

cetaphil mamanaszpilkach

wpis powstał przy współpracy z marką Cetaphil

 

Trwała na… rzęsy – czyli efekt zalotki non stop

TEST URODA 2015-11-09 5 Comments

Z cyklu pociążowe odgruzowanie…

Na wstępie powiem Wam, że mogę być królikiem doświadczalnym testującym zabiegi kosmetyczne!
Muszę jednak mieć pewność, że z czasem mój wygląd wróci do stanu poprzedniego i wtedy zabieg zakwalifikuję do tych wartych powtórzenia lub wartych odpuszczenia.

Tak więc hybryda na paznokciach, keratynowe prostowanie włosów, przedłużenie rzęs czy henna, to dla mnie świetne opcje na dłuższą poprawę wyglądu, zwłaszcza, że dzięki temu mogę na co dzień więcej czasu poświęcić ważniejszym tematom :)

Na trwałą na rzęsy zdecydowałam się spontanicznie i w momencie kiedy się jej poddałam, nie wiedziałam o niej w zasadzie nic.
Moje rzęsy są na maxa krótkie, sztywne i jasne. Kiedy nie mam makijażu, moje oko jest totalnie niewidoczne. Ciężka sprawa, choć przez lata nauczyłam się z tym jakoś żyć…

ale jak to baba i to w dodatku od 3 miesięcy mało „wyjściowa”, skusiłam się na permanentne podkręcenie rzęs – czyli efekt zalotki.
Tak wiecie, żeby po nieprzespanej nocy nie wrzeszczeć przy każdym minięciu lustra w przedpokoju na swój widok. Tylko mrugnąć do siebie zalotnym okiem ;)

 

trwała na rzęsy mamanaszilkach

 

NA CZYM POLEGA ZABIEG?

Rzęsy są odtłuszczane, nawijane na wałek (tak, na wałek <sic!>) w zależności od ich długości i w moim przypadku jest to najmniejszy rozmiar (mamy 3 rozmiary wałeczków do wyboru).
Wałeczek jest przyklejony do powieki na standardowy klej do rzęs. Nakładany jest na nie preparat do ondulacji. Następnie są one zmywane i pokrywane preparatem utrwalającym. Wszystko trwa około 30 minut.

Pamiętajmy, że jest to zabieg chemiczny i nie polecam go osobom o wrażliwych oczach. Osobiście pożałowałam, że nie zdjęłam wcześniej soczewek. Wrażliwe oko w pakcie z soczewką i taką ilością chemii sprawiło mi ból. W trakcie zabiegu zaczęłam mocno łzawić i nie było to dla mnie przyjemne.

Po trwałej kosmetyczka wykonała mi jeszcze hennę na rzęsy i brwi. Henna keratynowo-arganowa odbudowuje strukturę włosa, a dodatek aloesu go nawilża.

 

7

 

KIEDY WARTO ZROBIĆ TRWAŁĄ NA RZĘSY, ILE SIĘ UTRZYMA I KOMU JĄ POLECAM?

Przede wszystkim polecam ją na okres wakacyjny, kiedy podkręcenie robi dużą robotę i możemy odpuścić sobie malowanie rzęs. Według kosmetyczek zabieg ma szanse utrzymać się do 6 tygodni. Można stosować go u alergików.

Zdecydowanie najlepsze wrażenie zrobi na kobietach o długich rzęsach, które lubią ten zalotny efekt wachlarzyka. Na moich krótkich i delikatnych efekt nie jest spektakularny, raczej ledwie widoczny.

Mimo wszystko jestem z niego zadowolona, bo wygląda jakby rzęsy były non stop podkręcone zalotką. Efekt jest naturalny. Po tygodniu (obecnie) rzęsy wyglądają tak samo, jak tuż po zrobieniu zabiegu. Nie widzę również żadnego pogorszenia ich stanu, nie wypadają, a pomalowane dodatkowo tuszem wyglądają świetnie.

Cena zabiegu – 70zł komplet (trwała+henna).

 

Poniżej zdjęcia zrobione następnego dnia po zabiegu, bez makijażu.

trwala na rzęsy

trwala na rzęsy

Do przetestowania usługi trwałej ondulacji rzęs zaprosił mnie salon Galeria Urody Świat Paznokci, mieszczący się w Lublinie ul. Racławickie 33.

Opalona mama

LIFESTYLE URODA 2015-07-07 5 Comments

 

O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się w Tajlandii, podczas naszych miesięcznych wakacji. Moje ciało dawało mi to do zrozumienia, także zrobienie testu było tylko formalnym potwierdzeniem. Poza mdłościami, pojawiły mi się przebarwienia skórne, których nigdy nie miałam. Najprawdopodobniej hormony sugerowały, że mają dosyć słońca, którego – powiedzmy sobie szczerze – ciężko w tropikach uniknąć.

Teraz nareszcie i do Polski wpadło trochę więcej słońca, a tymczasem ja mam ochotę na złotą opaleniznę jak wtedy, na niebiańskiej plaży. Jednak opalanie w ciąży jest bardzo niewskazane, z resztą nawet nie wyobrażam sobie klasycznego smażingu – plażingu w 9-tym miesiącu. Szczerze mówiąc, to wręcz unikam mocnego słońca, jak tylko daję radę, bo fizycznie jest to mocno męczące. Zatem zdradzę Wam sekret…

JAK OSIĄGNĄĆ ZDROWĄ OPALENIZNĘ… BEZ OPALANIA

Standardowym sposobem, jest dobry samoopalacz. Wiem, że część z Was jest zrażona powstawaniem przebarwień i smug. Ja zaopatrzyłam się w specjalną rękawicę pozwalającą na równomierne roztarcie samoopalacza i tym sposobem udaje mi się uniknąć wpadek. Największym minusem jest jego zapach, który niestety towarzyszy nam przez cały dzień.

Drugim świetnym sposobem, który niedawno odkryłam jest opalanie natryskowe „Fake Bake”. Polega na spryskaniu ciała mgiełką opalającą przez przeszkoloną w tym celu kosmetyczkę. Efekt widzimy momentalnie. Opalanie trwa ok 10 minut. W tym czasie kosmetyczka mówi nam dokładnie w jakich pozach należy stanąć, aby równomiernie nanieść na nas kosmetyk. My znajdujemy się w ciemnej kabinie. Efekt tuż po wykonaniu zabiegu, jest bardzo szokujący!

 

 

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO OPALANIA NATRYSKOWEGO FAKE BAKE

     

  •  Przede wszystkim wybierzmy salon, który ma dobrą renomę i chwali się pozytywnymi opiniami.
  •  Kosmetyczka tuż przed opalaniem wykona na sucho peeling naszego ciała. Możemy oczywiście zrobić go same w domu.
  •  Przed zabiegiem umyjmy całe ciało płynem… do higieny intymnej.
  •  Nie nakładajmy na skórę żadnych kremów i dezodorantu. Zmyjmy dokładnie makijaż. Przed udaniem się na opalanie nie możemy mieć na skórze także innego samoopalacza ani perfum; skóra musi być w naturalnym stanie.
  •  Załóżmy ciemne i luźne ubrania, ponieważ mogą się przebarwić (ale spokojnie, da się odprać).
  •  Najlepiej wykonać zabieg w godzinach porannych w nieupalny dzień.
  •  Przez 6-8 godzin po opalaniu nie należy mieć kontaktu z wodą, bo pojawiają się zacieki, które mogą mieć wpływ na regularne wniknięcie kosmetyku w skórę.
  •  Salony oferują jednorazowe klapki oraz bieliznę. Jeśli zdecydujecie się jednak na własną bieliznę pamiętajcie, aby była ciemna.
  •  Możemy opalać się w staniku lub topless.
  •  Efekt opalenizny utrzymuje się do 2 tygodni.

 

Opalanie natryskowe Fake Bake jest nieszkodliwe dla kobiet w ciąży!

Na zakończenie dodam, że efekty są zdecydowanie lepsze, jeśli odpowiednio dbamy o skórę przed i po zabiegu. Codziennie nawilżajmy skórę balsamami, będzie jędrniejsza, a opalenizna będzie wyglądała zdrowo. Po około 5 dniach od zabiegu powinnyśmy zacząć złuszczać naskórek peelingiem, wtedy równomiernie pozbędziemy się pigmentu.

Ja jestem totalnie blada, dlatego efekt był zdumiewający i wyraźny. Na drugi dzień opalenizna wyglądała dużo naturalniej (po zmyciu pierwszej warstwy).

Grunt, to pielęgnacja! Pamiętajmy, żeby dbać o siebie na co dzień. Opalanie to piękny dodatek :)

W Lublinie opalanie natryskowe Fake Bake wykonacie w salonie Mani & Pedi. Polecam bardzo gorąco, u mnie kolor rozwinął się bardzo naturalnie i bez zacieków. Kosmetyczka poinformowała mnie o wszystkich najważniejszych kwestiach przed rozpoczęciem opalania i wykonała go precyzyjnie.
Szczerze mowiąc przed zabiegiem byłam nastawiona nieco sceptycznie i bałam się powstania smug. Wyszło przepięknie i dlatego postanowiłam o tym napisać.
Dbajmy o siebie! :)